Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jednogarnkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jednogarnkowe. Pokaż wszystkie posty

19 lutego 2012

Curry z soi



Potrzebujesz:
  • 350 gramów soi, wymoczonej w wodzie co najmniej 8 godzin
  • 5 małych cebul lub 2 duże
  • 5 ząbków czosnku
  • 3 centymetry korzenia imbiru
  • 1-2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej
  • łyżkę stołową koncentratu pomidorowego
  • 400 ml bulionu
  • łyżeczkę garam masala i łyżeczkę lub dwie curry (może być samo curry, wtedy 3-4 łyżeczki)
  • świeżą papryczkę chilli (niekoniecznie, ale ja akurat do wszystkiego dodaję; można sproszkowaną)
  • garść świeżej kolendry
  • coś do posłodzenia (do smaku, łyżeczkę, może 2)
  • pieprz
  • sól
  • oliwę

A robi się to tak (:
Wymoczoną soję gotujemy przez około 40 minut. Trzeba uważać, bo lubi kipieć w najmniej spodziewanym momencie. Osobiście nie polecam gotować pod przykrywką, chyba że lubimy bitwę w pianie - nie wnikam czy i z kim ;) Podczas gdy soja dochodzi do siebie, zajmiemy się innymi składnikami. Jeżeli ktoś preferuje dania jednogarnkowe, może z przygotowaniem składników poczekać 25 minut od zagotowania soi. Gdy się ugotuje, można wykorzystać ten sam garnek. I to jest coś co lubię. To znaczy 'lubię, nie lubię'. Nie lubię zbyt długo przebywać w kuchni (gotować), ale jeszcze bardziej zmywać. 

Obraną cebulę, czosnek i imbir mielimy na pastę. Blenderem, malakserem, maszynką do mielenia, a w wersji retro: trzemy na tarce (powodzenia!). Soję przelewamy na sitko, a do garnka wlewamy oliwę i czekamy aż się mocno rozgrzeje. Dodajemy cebulowo-czosnkowo-imbirową pastę i podsmażamy, ale nie na złoto. Konsystencja pasty musi być zachowana. Dodaj łyżkę stołową (kopiastą) koncentratu pomidorowego, wymieszaj. Przyszedł czas na skrobię. Dodaj 1-2 łyżeczki i dokładnie wymieszaj. Możesz zdjąć w tym czasie z ognia, żeby nie zrobiła się kluska. Dodaj soję i staraj się, aby pasta obkleiła każde ziarno, po czym zalej bulionem i postaw z powrotem na ogień. Dodaj pokrojoną papryczkę, garam masala, curry, pieprz, sól, cukier i zostaw pod przykryciem, na małym ogniu, na około 15 minut. 
Po kwadransie curry jest już prawie gotowe. Wystarczy dodać posiekaną kolendrę i wymieszać. 

Smacznego!


7 lutego 2012

Imbirowy brokuł z pomarańczą



Potrzebujesz:
  • brokuł
  • 2 cienkie plasterki świeżego imbiru
  • 2 ząbki czosnku
  • pomarańczę
  • 2 łyżeczki skrobi kukurydzianej (lub ziemniaczanej)
  • 1 łyżkę stołową sosu sojowego
  • 1 łyżeczkę cukru
  • wodę
  • oliwę
Różyczki brokuła oddziel od łodygi i podziel je na małe części. Łodygę obierz i pokrój ją na cienkie, prostokątne, niezbyt długie plasterki. W plasterki pokrój również czosnek. Imbir natomiast w słupki.
Obierz pomarańczę. dwa paski skórki pokrój w bardzo cienkie paseczki, włóż do naczynia i zalej zimną wodą oraz odstaw. Nie będzie Ci na razie potrzebna.
Z pomarańczy wyciśnij sok, który następnie wymieszaj ze skrobią, sosem sojowym, cukrem i czterema łyżkami stołowymi wody (pomarańczowa mikstura).
Wlej oliwę na patelnię i podgrzej ją na mocnym ogniu. Dodaj pokrojoną łodygę brokułu i smaż przez 2 minuty cały czas mieszając. Następnie dodaj resztę składników: czosnek, imbir oraz różyczki. Smaż 3 minuty, także cały czas mieszając. Dodaj pomarańczową miksturę i mieszaj do czasu, aż sos pokryje cały brokuł i zgęstnieje. Przed podaniem posyp skórką pomarańczową.

Smacznego!

3 lutego 2012

Stroganow



Potrzebujesz:
  • około pół kilograma polędwicy wołowej (można użyć innej części - ja nie zawsze się tego trzymam)
  • czerwoną paprykę
  • około 40 dkg pieczarek
  • koncentrat pomidorowy
  • cebulę
  • czosnek
  • klarowane masło
  • odrobinę mąki oraz skrobię ziemniaczaną/kukurydzianą
  • listek laurowy
  • ziele angielskie
  • ostrą paprykę 
  • 200 ml śmietany, ja używam Creme Fraiche Low Fat
  • sól
  • pieprz
  • fruktozę/cukier
  • natkę pietruszki
Posiekaj cebulę, po czym zeszklij ją na klarowanym maśle. Strogonow przyrządzony na maśle ma wspaniały aromat. Polędwicę pokrój w paseczki/słupki (około pół centymetra). Oprósz mąką. Dodaj do cebuli i podsmaż na złoty kolor. Dodaj pokrojone w plasterki pieczarki oraz podlej wszystko odrobiną bulionu. Zmniejsz ogień i przykryj garnek pokrywką. Musi się troszkę poddusić. Dolej resztę bulionu. Dodaj listek laurowy i dwie kulki ziela angielskiego, ostrą paprykę według uznania oraz koncentrat pomidorowy (ja daję dużo). Dopraw solą i cukrem i zostaw pod przykryciem. Dopiero, gdy mięso stanie się miękkie dodaj pokrojoną w paski czerwoną paprykę, ale staraj się nie gotować po jej dodaniu zbyt długo, bo zgorzknieje. Do dwóch łyżeczek skrobi dodaj odrobinę zimnej wody i wymieszaj, tak aby powstała pasta. Wlej ją do potrawy i doprowadź do wrzenia. Odstaw potrawę z ognia. Zahartuj śmietanę i dodaj ją do gulaszu. Podaj posypany posiekaną świeżą natką pietruszki (nie żałuj jej) oraz grubo zmielonym czarnym pieprzem.

Smacznego!

1 lutego 2012

Chilli con carne



Potrzebujesz:
  • kilogram mielonego mięsa wołowego
  • puszkę konserwowej kukurydzy
  • puszkę czerwonej fasoli
  • 4-5 czerwonych papryczek chilli, te długie, około 20cm
  • szklankę bulionu wołowego,  na oko
  • cebulę
  • czosnek, 4-5 ząbków
  • świeży tymianek
  • koncentrat pomidorowy i/lub świeże pomidory i/lub pomidory z puszki (ja lubię mocno pomidorowe)
  • sól
  • cukier/fruktoza/ksylitol
  • kakao DecoMorreno
  • oliwa
W wysokim garnku zeszklij na oliwie cebulę. Następnie dodaj rozdrobnione mięso i podsmaż. Dodaj posiekany lub przetarty przez praskę czosnek i chwilę podduś. Podlej bulionem, ale żeby nie było za rzadkie. Dodaj koncentrat. Ja lubię mocno pomidorowe chilli con carne, więc dodaję naprawdę dużo. Możesz dodać świeże pomidory bez skórki, bądź z puszki. Jeśli mam obydwa składniki, to dodaję obydwa. Wsyp kukurydzę, fasolę, posiekaną papryczkę chilli. Dopraw tymiankiem, solą i cukrem. A na koniec wsyp płaską łyżkę kakao. Kakao nada głębi. Wypróbowane! Przykryj garnek pokrywką, ustaw mały ogień i niech się dusi najkrócej pół godziny. Im dłużej, tym lepiej. Gdzieś czytałam, że co najmniej 2 godziny powinno się dusić. Najlepsze na drugi dzień. Ale kto by czekał...

Smacznego!